Blog

  • Przyszłość tabletów 2015+

    Przyszłość tabletów 2015+

    W sierpniu 2012 napisałem artykuł pt. Przyszłość tabletów – jaka będzie? Przed chwilą go przeczytałem ponownie i rozmyślam, jak wiele się zmieniło od tamtego czasu. A moje prognozy z 2012 roku? Hm, niektóre się sprawdziły, jednak nie przewidziałem wielu trendów w rozwoju tabletów, które miały miejsce przez te 2,5 roku. Postanowiłem kontynuować dywagacje na temat przyszłości tabletów. Zobaczymy, czy tym razem lepiej mi pójdzie z przewidywaniami.

    W tej chwili rynek jest mocno nasycony. Wzrost sprzedaży tabletów stopniowo wyhamowuje – choć przecież dalej sprzedaż rośnie.

    W ostatnich 2 latach mamy istny wysyp pseudo marek tabletów. Dlaczego nazywam je w ten sposób? Ponieważ „prawdziwą” marką jest np. Samsung, który projektuje i produkuje własne tablety. Natomiast pseudo marki kupują tablety w Chinach i brandują je po swojemu. A to diametralna różnica.

    Jak jest teraz? (w skrócie)

    W chwili obecnej na polskim rynku można znaleźć tablety kilkudziesięciu (+50) marek: tych prawdziwych i tych… drugich.

    Bardzo spopularyzowały się tablety 7,85 – 8″. Powód jest prosty: są bardzo poręczne (niewielki rozmiar i grubość, często cienka ramka wokół matrycy, niewielka waga), a jednocześnie mają na tyle duże matryce (i dobrą rozdzielczość), że można mieć z nich pożytek nie tylko w prostych grach (jak to było kiedyś z tabletami 7-calowymi).

    Wśród większych tabletów, czyli „10-calowych” (tak ogólnie się na nie mówi), prym wiodą urządzenia o przekątnej ekranu 10,1″, a te z matrycą 9,7″ stały się nieco mniej popularne. Coraz częściej w tabletach znajdujemy rozdzielczość FullHD, co cieszy.

    Do głosu dochodzą coraz częściej hybrydy, czyli tablety z dołączaną klawiaturą, która jest często jednocześnie stacją dokującą (z wieloma portami) i drugą baterią.

    Pojawiają się także co jakiś czas różne „wynalazki”, czyli tablety nieprzeciętne: bardzo duże, bardzo wytrzymałe, całkowicie wodoodporne itp. Takie urządzenia najczęściej znajdują jedynie wąskie grono nabywców, mogą jednak stanowić świetną wizytówkę firmy (marki tabletów) i być pokazem jej możliwości.

    Przyszłość tabletów: rok 2015 i kolejne lata

    Oto moje skromne zdanie na temat tego, co będzie dalej się działo na rynku tabletów:

    • Tablety o przekątnej około 8 cali będą dalej bardzo popularne. Ich zalety są oczywiste (wspomniałem kilka z nich wcześniej), sprawdziły się, użytkownicy je lubią i chcą kupować. Zapewne coraz więcej modeli będzie miało wbudowany modem 3G i rozdzielczość FullHD, choć dalej w sprzedaży będzie masa modeli budżetowych z gorszymi parametrami.
    • Coraz popularniejsze będą phablety, czyli telefono-tablety o przekątnej około 6 cali. Taki rozmiar wydaje się graniczny dla telefonu, a jednocześnie daje możliwość w miarę wygodnego serfowania po sieci lub grania. Takie rozwiązanie ma wiele zalet, w tym taką, że można mieć jedno urządzenie, zamiast dwóch osobnych (smartfon + tablet). Trzeba jednak przyznać, że jest to daleko idący kompromis dla użytkownika, dlatego uważam, że tylko wąska grupa osób zapragnie mieć takie urządzenie. Jednak smarton 5-calowy i tablet o przekątnej +10 cali (najlepiej hybryda) daje o wiele większe możliwości, niż fablet / phablet.
    • Producenci półki „A” będą zjeżdżali dalej z cenami. Marki półki „B” będą miały nie lada orzech do zgryzienia. Co będziesz wolał: Asusa za 400zł, czy markę „krzak” za 350zł (oczywiście mówimy o podobnych parametrach technicznych obydwu urządzeń)? Właściciele marek „B” będą coraz mniej zarabiali, a sprzedaż znanych marek (Samsung, Asus, Acer czy Huawei) najpewniej będzie rosła (przynajmniej procentowo w porównaniu do marek segmentu budżetowego). Trzeba w tym miejscu dodać, że obecnie coraz trudniej rozgraniczać marki tabletów na półkę „A” i „B”, gdyż zarówno znane marki wypuszczają tanie urządzenia, jak i „krzaki” próbują wrzucać na rynek droższe, dobrze wyposażone urządzenia.
    • Hybrydy będą coraz bardziej podbijały rynek. To chyba oczywiste, że użytkownik tabletu chciałby (przynajmniej czasami) mieć do dyspozycji funkcjonalność laptopa. A to daje mu doczepiana do tabletu klawiatura, ze stacją dokującą (do której podepnie dodatkowe akcesoria) i drugą baterią, dzięki której uzyska łącznie +10 godzin działania tabletu na bateriach.
    • Windows będzie zdobywał coraz większą część rynku (procentowo do Androida). Tablety z Windows są już teraz przystępne cenowo, a trend ten będzie się pogłębiał.
    • Na rynku będzie coraz więcej modeli specjalistycznych. Mam na myśli tablety do profesjonalnych zastosowań (dla grafików, projektantów, do pracy w magazynie itp.), albo np. dla graczy, dla dzieci, czy dla osób starszych.

    Z pewnością można by wymieniać wiele innych trendów, jednak powyższe, moim zdaniem, będą tymi kluczowymi.

    Zobaczymy, co przyszłość przyniesie i jak moje prognozy się sprawdzą.

    Jeśli masz swoją wizję przyszłości tabletów, podziel się nią w komentarzu poniżej.

  • Tablety – zmiany rynku i prognozy

    Tablety – zmiany rynku i prognozy

    Rewolucja Jobsa

    Kilka lat temu nieodżałowany lider Apple, Steve Jobs, zaprezentował światu iPada. Po tym nic już nie było takie samo – jak to mówią. Od tamtego czasu rewolucja technologiczna i postęp w segmencie urządzeń zwanych tabletami stała się faktem. Każdy rok przynosił gigantyczny wręcz przyrost ilości wyprodukowanych i sprzedanych urządzeń tego typu. Za Apple poszły inne koncerny, jak Samsung, czy Acer – to jeśli chodzi o tzw. największych graczy. Tych największych zaczęli gonić mniejsi, tzw. segment budżetowy, który zasypał rynek nieprawdopodobną wręcz ilością marek. Od teraz każdy mógł sobie wyprodukować i nazwać po swojemu tablet. Kwestią było tylko umiejętnie wprowadzić go na rynek.

    Tablety mogą zniknąć…?

    Było kilku takich gości, którzy twierdzili (a może i dalej twierdzą?), że tablety w przeciągu kilku lat znikną z rynku, tudzież staną się produktem niszowym. Jednym z takich „mówców” był Thorsten Heins – były już dyrektor wykonawczy firmy BlackBerry (dawne RIM). Złośliwi twierdzą, że jego hipotezy były związane z jego dymisją z BlackBerry. Tak czy owak, jak na razie przepowiednie Heinsa i jemu podobnych się nie spełniły, a rynek tabletów nie zwalnia tempa. Chociaż…

    Wzrost, ale wolniejszy

    W roku 2012 firmy sprzedały na światowym rynku około 116 milionów tabletów. Rok później, czyli w roku ubiegłym (2013), liczba ta sięgnęła już ponad 200 milionów sprzedanych sztuk. Czyli wzrost był kilkudziesięcioprocentowy. Na rok bieżący (2014) eksperci rynku zapowiadają kolejne przynajmniej kilkanaście procent wzrostu. A więc jak widać, wzrost produkcji i sprzedaży jest ciągły, aczkolwiek stopniowo maleje. Jest to w pewnym sensie uzasadnione, bo im się jakiś rynek bardziej nasyca, tym kolejne przyrosty muszą być mniejsze. Największa dynamika niemal zawsze ma miejsce na początku.

    Powody ewentualnej stagnacji

    Niewątpliwie elementem stabilizującym (czy też jak kto woli – zwalniającym) sprzedaż tabletów będzie to, że rynek jest coraz bardziej nasycony. Tablet pomimo swojej sporej – niestety – awaryjności, nie jest urządzeniem, które wymienia się i będzie wymieniać co chwilę. Owszem, w przeciętnej rodzinie jest już często więcej niż jeden tablet, ale czy dojdziemy do sytuacji, kiedy każdy domownik będzie miał swój osobisty tablet, tak jak dziś posiada telefon? Czas pokaże. Naszym zdaniem, tak się nie stanie. Dlaczego? Bo tablet nie jest czymś tak niezbędnym, jak telefon.

    Powiedzmy, że rodzina jest czteroosobowa: rodzice i dwójka dzieci. Ile tabletów im najpewniej wystarczy? Podejrzewam, że dwa. Albo dzieci się bawią na jednym tablecie, a rodzice coś przeglądają na drugim. Albo każde dziecko bawi się na osobnym tablecie, a rodzice robią coś innego. Albo dzieci już śpią, a rodzice przeglądają oferty w sklepach i serwisach aukcyjnych – każde na swoim tablecie. Choć oczywiście możemy się mylić…

    Tablet kontra duży smartfon

    Nie da się ukryć, iż rynek tabletów nigdy nie dogoni rynku smartfonów. Bo i dogonić nie może.

    Pewnym – nazwijmy to – zagrożeniem dla tabletów, może być to, że smartfony są coraz większe i już dzisiaj jednostki 6-calowe w pewnym zakresie przejęły rolę 7-calowych tabletów. Tyle że z kolei z drugiej strony produkowane są coraz większe rozmiary, sporo ponad 10 cali. A więc takie, które znacznie odbiegają rozmiarami i spełniają już zupełnie inne funkcje niż smartfon.

    Eksperci i obserwatorzy rynku urządzeń mobilnych – a przynajmniej ich część – twierdzą, iż rynek tabletów i smartfonów stanie się hybrydą w niedalekiej przyszłości. To znaczy palmę pierwszeństwa obejmą tzw. phablety – czyli tabletofony. Już dzisiaj użytkownicy coraz bardziej domagają się funkcji dzwonienia w kupowanych tabletach.

    “Taniocha” górą?

    W wielu państwach świata ludzi nie stać na posiadanie komputera stacjonarnego, czy nawet laptopa. No bo wiadomo, że te urządzenia zawsze będą droższe. Droższe od tabletów właśnie. I z tego też względu uboższym grupom społecznym – też pragnącym obcować z technologią – o wiele łatwiej będzie nabyć tablet. Tym bardziej, że te urządzenia ciągle tanieją.

  • Tablety budżetowe i te „lepsze”

    Tablety budżetowe i te „lepsze”

    Półka „A” i półka „B”

    Rozwój branży tabletowej postąpił już tak daleko, że właściwie codziennie (dosłownie) pojawia się kilka, może nawet kilkanaście, a kto wie czy i nie kilkadziesiąt modeli tabletów na całym świecie. To wręcz niewiarygodne, ale zewsząd dowiadujemy się o nowych premierach, pokazach nowych modeli, jak również całych marek. Tyczy się to oczywiście w głównej mierze tabletów segmentu tzw. „budżetowego”, chociaż i wielcy, jak Samsung, Asus, Acer, Lenovo, czy Apple też ciągle coś wypuszczają.

    Poszukując coraz to nowszych marek tabletów, napotykamy na nazwy, o których przeciętny użytkownik elektroniki w ogóle nigdy nie słyszał. Oto, co znalazłem przez ostatnie 2 tygodnie. Wszystkie są nazwami poszczególnych marek segmentu budżetowego:

    • Viewsonic
    • Teclest
    • Chuwi
    • TB Touch
    • Aoson
    • Pipo
    • FNF iFive

    Każda z tych marek wydała przynajmniej po kilka, jak nie po kilkanaście tabletów pod różnymi symbolami, różnych rozmiarów. A to dopiero „wierzchołek góry lodowej”. Nawet nie wyobrażamy sobie, czym jeszcze zasypią nas „producenci budżetowi”.

    Różnice pomiędzy segmentami

    Jeszcze do niedawna funkcjonowało stwierdzenie, iż tablet półki „B” to urządzenie do 1000 złotych. Natomiast wszystko, co powyżej tej kwoty, to już segment „A”. Dzisiaj tak się to już przemieszało, że ciężko jest tę tezę podtrzymać i uzasadnić. A to z tego powodu, iż marki budżetowe też czasami wydają urządzenia bardziej „wypasione”, które przynajmniej na początku sprzedaży kosztują powyżej 1000 zł. Bardziej jednak dlatego, iż producenci z górnej półki zdecydowali się wprowadzać na rynek coraz to więcej urządzeń dla „szerszego grona odbiorców” – czyli tańsze. No bo przecież lepiej dla użytkownika mieć Samsunga za 900 zł, niż Modecoma za 770 zł, nieprawdaż?

    Trzeba tutaj wspomnieć też o tym, iż tablety zaliczane do klasy budżetowej bardzo podwyższyły i wyśrubowały specyfikacje swoich urządzeń. I w zasadzie mają wszystko to, co ci najlepsi. Parametrami nie odbiegają od liderów branży – ba, nawet więcej – „budżetowcy” często przewyższają specyfikacją swoich bardziej znanych kolegów z Samsunga, Acera, HP, czy Asusa. Co prawda specyfikacja rzadko idzie w parze z pełnym jej wykorzystaniem i doskonałą optymalizacją, ale to już inna sprawa. Przeciętny użytkownik widzi parametry i je porównuje. Dla niego 4 rdzenie są lepsze niż 2 rdzenie. I tyle.

    Tablety „chińskie” i tablety „polskie”

    Śmieszy mnie trochę (a nawet bardzo) stwierdzenie, że „ten oto tablet to jest polski, a ten oto to typowy chinol”. Mówią to ludzie, którzy nie biorą pod uwagę faktu, iż przeważająca większość światowej produkcji tabletów pochodzi z Chin, a reszta – z krajów ościennych, jak Tajwan, Malezja, czy Singapur. Zagadka dla Czytelników: czy jest jakaś marka tabletów, które są produkowane w Europie czy np. w Stanach Zjednoczonych?

    Pomimo tego, co napisałem powyżej, nadal niektórzy z uporem dzielą tablety na „polskie” i „chińskie”. Ze względu na jedną rzecz. Otóż tablety „chińskie”, które pojawiają się na polskim rynku, są do kupienia właściwie tylko poprzez Allegro. A sprzedający zebrane zamówienia najczęściej realizują na podstawie wysyłki prosto z Chin. Czyli na zamówiony tablet musimy w najlepszym wypadku poczekać kilka dni, a częściej kilka tygodni.
    Marki tych tabletów nie mają z reguły swoich przedstawicielstw w Polsce, czyli nie można ich w naszym kraju oddać do serwisu, do naprawy. I tu jest problem, bo tablet – jak to elektronika użytkowa – psuje się dosyć często (statystycznie).

    Tablety „polskie”, czy „nie chińskie”, również produkowane są w Chinach. Mają jednak swoje siedziby lub filie w Polsce, w krajach Europejskich, czy też w USA i gwarantują serwis posprzedażowy w danym kraju. Można tutaj wymienić m.in. takie marki, jak:

    • Goclever
    • Kiano
    • Modecom
    • Prestigio
    • Overmax
    • Pentagram

    Serwis gwarantowany w Polsce to spora przewaga tabletów „polskich” nad tabletami „chińskimi”. Warto to mieć na uwadze, zanim zdecydujemy się na zakup tabletu.

    Ten sam „kadłub”? Skąd te podobieństwa?

    Spróbujmy znaleźć podobieństwa pomiędzy tabletami poszczególnych marek z półki „B”. Czy będzie z tym problem? Jasne, że nie – jest ich mnóstwo. Powiem więcej – w wielu wypadkach one są takie same, albo inaczej: dokładnie te same. Dzieje się tak dlatego, gdyż z jednej fabryki w Chinach dany tablet kupuje, dajmy na to, 10 „producentów” (czyli marek tabletów). Każdy z nich przykleja swoje logo i sprzedaje tablet np. w Europie. Dokładnie taki sam „kadłub”, czyli obudowa, i dokładnie takie same parametry techniczne – tylko inna nazwa i często nieco inna cena.

    Dylemat: co wybrać?

    Użytkownicy mają często spory dylemat: co wybrać? Czy skusić się na tablet ze świetnymi parametrami za przystępną cenę, ale jednak ten budżetowy, czy też kupić urządzenie o uznanej marce (Samsunga, Asusa, czy Apple iPada). Tablety z wyższej półki mają opinię solidniejszych, bo to niejako gwarantuje uznana od lat marka. Skądinąd wiadomo też, że mają swoje odrębne fabryki na Dalekim Wschodzie, gdzie wykorzystują swoje autorskie procesy produkcyjne i zaostrzoną kontrolę jakości No i za to się płaci (także za samą markę i ich marketing, jasna sprawa).

    Na dzień dzisiejszy ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na postawione powyżej pytanie, jednak trzeba wziąć pod uwagę też fakt, iż „budżetowce” gonią, jak mogą, swoich bardziej znanych konkurentów: udoskonalają technologie, ulepszają kontrolę jakości podzespołów, polepszają warunki gwarancji. W odpowiedzi na to „giganci” obniżają ceny, wypuszczając tablety sporo tańsze na tzw. „każdą kieszeń”. Wybór trudny. Na szczęście tablet to nie samochód i zawsze możemy szybciej nabyć drugi, jeśli pierwszy zakup nie spełni pokładanych w nim oczekiwań.

    Na koniec powtórzmy: tablety tzw. budżetowe („B”, jak „budget”) i tablety markowe (z półki „A”, czy z”górnej” półki) dzieli duża różnica w jakości wykonania i najczęściej optymalizacji. Dlatego:

    • Jeśli nie lubisz kompromisów, masz większą gotówkę, wykorzystujesz tablet na co dzień w biznesie, oczekujesz niezawodności i trwałości – postaw na markowy tablet,
    • Jeśli dysponujesz mniejszą kwotą na zakup tabletu, a do tego ma to być zabawka przewidziana na pewien czas i z góry zakładasz, że za jakiś rok kupisz kolejny, nowszy model – postaw na tani tablet z tzw. półki „B”.
  • Podróżowanie z tabletem – garść inspiracji

    Podróżowanie z tabletem – garść inspiracji

    [Niniejszy artykuł jest autorstwa Justyny, mojej znajomej. Dodam, że przemiłej znajomej, która prowadzi bloga o podróżach: https://admiring-diversity.pl. Moją rolą (moją, czyli Pawła, współautora tego bloga) było jedynie dodanie zdjęcia i sformatowanie tekstu.]

    Niejednokrotnie byłam świadkiem rozterek moich znajomych, którzy wybierając się w podróż chcieli jednocześnie odpocząć od technologii, ale także zabrać coś przydatnego. Doradzałam im wtedy: „W podróż najlepiej wziąć tablet„. Dlaczego akurat tablet, a nie laptop czy netbook? Moim zdaniem powodów jest wiele. Posłuchajcie.

    Tablety są lekkie i zajmują mało miejsca

    Nie ważne, czy jesteś zwolennikiem pakowania się w jeden plecak, czy też wolisz zabrać ze sobą wiele drobiazgów na wszelki wypadek, wiesz, że waga i ilość zajmowanej przestrzeni mają znaczenie. Podczas gdy najlżejszy netbook przy gabarytach tabletu 10,1″ waży niemal kilogram (920 gram), najlżejszy tablet na świecie przy 9,7″ waży zaledwie 450 gram i zajmuje mniej miejsca. Ponadto, dzięki tym właściwościom i dotykowemu ekranowi, tablet jest bardziej poręczny. Z tego też powodu i dzięki użyciu odpowiednich uchwytów używać go można z powodzeniem również podczas jazdy samochodem lub rowerem. Wyobrażasz sobie jazdę rowerem z netbookiem na kierownicy?

    Baterie i ładowanie tabletów

    Najlepsze baterie wytrzymują w laptopach 10h, w netbookach 15h, a w tabletach – 13h. Choć wynik dla tableta jest słabszy, to dzięki producentom akcesoriów do tabletów i tak nie jest to znaczącą przeszkodą a jedynie pewnym ograniczeniem. Rozwiązaniem jest mnogość sposobów ładowania. Tablet ładować można wszędzie: czy to w kawiarni zwykłą ładowarką, czy też w samochodzie dzięki ładowarkom samochodowym, także na rowerze przy użyciu ładowarki korzystającej z obrotów kół. Ci, którzy nie zamierzają korzystać z roweru mogą zaprząc do pracy siłę wiatru, energię słoneczną czy nawet wodę!

    Bogactwo aplikacji

    pokrowiec książkowy
    pokrowiec książkowy

    Tablety oferują całą gamę możliwości, jeżeli chodzi o aplikacje. Nie tylko obliczą ile kalorii zjadłeś/spaliłeś, zaznaczą Twoją trasę, pomogą dokonać rezerwacji czy chociażby obudzą Cię rano. Duże miasta posiadają aplikacje ułatwiające korzystanie z transportu miejskiego. Jeżeli potrzebujesz słownika, on także będzie pod ręką. Chociaż wszystkie wymienione aplikacje są bardzo przydatne, jest jedna, która przyda się podróżnikom szczególnie – GPS działający offline, czyli bez połączenia z internetem. W dodatku duży dotykowy ekran w połączeniu z GPS-em i umieszczenie urządzenia w odpowiednim miejscu na pewno ułatwią nawigację podczas jazdy samochodem czy rowerem. Co więcej, w razie ataku niesamowitej nudy, można zawsze w coś zagrać lub obejrzeć film.

    Odporność tableta na warunki pogodowe

    Zapewne wielu z was zastanawia się, jak zabezpieczyć tablet w podróży przed złymi warunkami pogodowymi i wypadkami. Już dziś coraz więcej tabletów przystosowanych jest do pracy przy silnym świetle słonecznym, są odporne na upadki z ponad metra wysokości, wstrząsy i wibracje. Przykładem może być Getac F110. Dotychczas większość urządzeń typu tablet odporna była tylko na zachlapanie. Na szczęście na rynek wchodzi coraz więcej modeli wodoodpornych, np. Xperia Tablet Z. Także piasek i kurz oraz ewentualne zarysowania przestają być problemem. Jeżeli jednak ktoś chciałby mieć pewność, że żaden żywioł nie spowoduje awarii sprzętu, istnieje możliwość zakupu nieprzemakalnych etui.

    Inne udogodnienia

    Nie każdy podróżnik jest zawodowym fotografem. Dlatego niektórym wystarczy zwykły aparat wbudowany w tablet. Owe aparaty w obecnych czasach mają coraz lepsze parametry, a możliwość podłączenia do internetu pozwala na szybkie powiadomienie znajomych o tym gdzie jesteś i co robisz. Ponadto, jeżeli uważasz klawiaturę ekranu dotykowego za niewygodną, możesz rozszerzyć tablet o klawiaturę usb – od razu pisanie staje się prostsze!
    Podsumowując, choć technologia nie jest jeszcze perfekcyjnie dopracowana, tablet w wielu aspektach góruje nad laptopem czy netbookiem. Co więcej, producenci tabletów zauważyli, że zapotrzebowanie na tablety do zadań specjalnych wzrasta, więc w najbliższych latach spodziewałabym się zalewu modeli z coraz lepszymi parametrami i większą odpornością na wszelkiego rodzaju bolączki podróży i ekstremalnych wypraw. Osobiście, gdy udaję się na dłuższy wyjazd z przyjemnością wyposażam się w tablet. A Wy? Zabralibyście go ze sobą?

  • FunTab 10.1, czyli jak źle nazwać tablet

    FunTab 10.1, czyli jak źle nazwać tablet

    Dzisiaj będzie o czymś z najnowszej historii nazewnictwa tabletów. Jak wiemy, tablety pochodzące od dystrybutorów polskich, jak i tych prosto z Chin, przybierają przeróżne nazwy / marki. Wymieńmy takie jak: Yarvik, Kiano, NTT, Vido, Ainol, Modecom i wiele, wiele innych.
    Poszczególne marki nadają też przeróżne nazwy poszczególnym modelom lub seriom tabletów. Wymieńmy kilka: Yarvik Xenta, Modecom FreeTab, Ainol Novo Aurora, czy Kiano Fly. I tutaj wszystko jest w porządku, bo nazwa jest nazwą i nikt do wyobraźni autora nic mieć nie może. Natomiast problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy do gry wchodzi, powiedzmy, numeracja. I o tym własnie jest ten krótki artykuł.

    Tablet Orange FunTab 10.1

    Chcieliśmy się skupić na jakże nieszczęśliwie nadanej nazwie „z numerkiem” dla tabletu wypuszczonego przez sieć komórkową Orange. Gwoli informacji – Operator PTK Centertel, czyli Orange nie tak dawno temu przedstawił swoim klientom nową promocję, gdzie przy wyborze stosownego abonamentu na Neostradę dostajemy w pakiecie tablet o wdzięcznej nazwie FunTab. I tutaj mamy / mieliśmy (czas tak szybko biegnie) dwa urządzenia. Pierwsze o rozmiarze matrycy 7 cali, czyli FunTab 7.0, i drugi o rozmiarze matrycy… No właśnie, ile może mieć tablet kryjący się pod nazwą Funtab 10.1…? Czy ktoś nawet dobrze orientujący się w tej dziedzinie jest w stanie to rozszyfrować?

    Pierwsze wrażenie mylne

    Oczywiście pierwsze, co przychodzi do głowy (a jakże by inaczej) to to, że tablet ma ekran wielkości 10,1 cala. Bardzo popularny rozmiar. W zasadzie można powiedzieć, że około ⅓ tabletów na rynku ma tę wielkość. I skoro producent (Orange) nadał temu tabletowi nazwę FunTab 10.1, to raczej ani chybi – musi to być jego nazwa plus jego rozmiar. O ironio! Jakież jest rozczarowanie, kiedy po uważnym przejrzeniu specyfikacji technicznej dowiadujemy się, że tablet ma rozmiar nie 10,1 cala, ale 9,7 cala… No więc dlaczego jego nazwa wprowadza nas w błąd?

    Dzwoni facet do sklepu…

    Sytuacja wzięta z życia sprzedaży internetowej w Polsce. Otóż dzwoni facet / potencjalny klient do sklepu internetowego i mówi, że chciałby kupić etui na tablet o rozmiarze 10.1 cala. Bo właśnie wybrał pakiet z Neostradą na kolejne dwa lata i będzie się niedługo cieszył tabletem 10,1-calowym (FunTab 10.1). Sprzedawca kontent, że wpadło mu kolejne zamówienie zapewnia, że po zaksięgowaniu wpłaty zamówione etui nazajutrz zostanie do klienta wysłane. Jednak doświadczony sprzedawca internetowy postanawia sprawdzić – tak dla własnej wiedzy- jak wygląda specyfikacja tego urządzenia. I jakież jest jego zdziwienie, kiedy dowiaduje się, iż wcale nie jest rozmiaru 10.1 cali, tylko 9,7 cala. No to po co producent dał w nazwie „10.1″, skoro rozmiar jest inny? Przecież jest to informacja niesłychanie myląca i dezorientująca potencjalnego nabywcę. Sprzedawca dzwoni więc do swojego klienta i powiadamia go, że etui, które jutro wyśle będzie miało nieco inny rozmiar od pierwotnie zamówionego. Uff, dobrze, że się w porę zorientował…

    (Bez)sens nazewnictwa

    Jest wiele nazw tabletów, np. Modecom FreeTab 9704, czy też Pentagram Quadra 9,7, które swoimi nazwami mogą i będą się kojarzyć z rozmiarem 9,7 cala. I czy firma Orange nie mogła choć trochę przemyśleć swojej decyzji, co do nazwy tabletu, i dać mu np. miano FunTab 9,7 IPS, czy jakiejkolwiek innej, która nie wprowadza w błąd? Oczywiście, że mogła. Przecież pierwszy wypuszczony w tej promocji model tabletu siedmiocalowego dostał nazwę FunTab 7.0.

    I tyle to by było na dzisiaj, jeśli chodzi o generowanie zupełnie niepotrzebnego zamieszania, bo komuś nie chciało się trochę pomyśleć… Co gorsza, Orange dalej tkwi przy tej nieszczęsnej nazwie… choć obecnie na ich stronie widnieje nazwa FunTab 10.01 – czyżby dodatkowe zero miało robić jakąś różnicę?

  • 10 cali, a może raczej 9,7 lub 10,1? Ależ zamieszanie!

    10 cali, a może raczej 9,7 lub 10,1? Ależ zamieszanie!

    Co tu dużo mówić: niektórzy producenci po prostu namieszali. Mało tego: dalej mieszają! O co chodzi? O wielkość matryc w tabletach. Już mówię, o co dokładnie chodzi w tym całym zamieszaniu.

    Tak się złożyło, że popularność zdobyły tablety około 10-calowe. Nie ma w tym niczego dziwnego: taki tablet jest z jednej strony wygodny w użytkowaniu (spora wielkość matrycy), a z drugiej strony wciąż jest bardzo poręczny.

    Przyjęło się mówić „10 cali”…

    Mamy na rynku dwa rodzaje proporcji ekranu: klasyczne 4:3 oraz matryce panoramiczne. Panorama ma proporcje 16:10 (tak jest obecnie w tabletach, bo telewizory mają z reguły 16:9, a laptopy także 16:9, lub rzadziej – 16:10).

    Przyjęło się określać mianem tabletu 10-calowego urządzenie, które… ma co prawda około 10 cali (wielkość matrycy), ale nie dokładnie tyle. Co gorsza, mieszają się użytkownikom matryce panoramiczne i „tradycyjne” (czyli 4:3). Skąd to zamieszanie? Głównie z powodu chybionych nazw handlowych tabletów, jakie stosują niektórzy producenci.

    Matryce o proporcjach 4:3 mają wielkość 9,7 cala. Mówimy oczywiście o tabletach tzw. „10-calowych”. Natomiast matryce panoramiczne (16:10) mają rozmiar 10,1 cala. I one także obiegowo nazywane są 10-calowymi! Zwróć także uwagę na 3 dodatkowe aspekty:

    1. Matrycy 10,1 bliżej jest do 10 cali, ponieważ różnica wynosi jedynie 0,1 cala. Natomiast matryca 9,7 różni się od 10 o 0,3 cala.
    2. Matryca 10,1 ma w nazwie… 10. A zatem bardziej kojarzy się z tabletem „10-calowym”, niż ta o rozmiarze 9,7.
    3. Na domiar złego, obecnie na rynku mamy więcej tabletów 9,7 niż 10,1 cala.

    Gdyby te matryce miały te same proporcje (4:3 albo 16:10), wtedy nie byłoby większego problemu. Dlaczego? Ponieważ dzieliłoby je jedynie 0,4 cala różnicy, czyli około 1 cm przekątnej ekranu. Wtedy większość pokrowców uniwersalnych lub folii pasowałaby do obydwu rodzajów tabletów. Tak jednak nie jest, ponieważ matryca 9,7 jest bardziej „kwadratowa”, a 10,1 – bardziej „prostokątna”, podłużna. W praktyce nie ma takiej możliwości, aby tablet 9,7 cala pasował do pokrowca na tablet 10,1. Oczywiście w drugą stronę też to nie zadziała. Tablet 10,1 jest szerszy od 9,7, a równocześnie jest sporo niższy od niego. Zatem ich kształty są bardzo różne – a jednak wielu userów słysząc hasło „tablet 10-calowy” nie wie, o który chodzi (4:3 czy 16:10).

    Może jakoś by to było, gdyby nie producenci, którzy zamiast konsekwentnie porządkować nazewnictwo poszczególnych modeli, wolą… mieszać. Podam Ci 2 przykłady:

    • Tablet Kiano Pro 10 Dual – w nazwie mamy „10″, a tablet jest 9,7-calowy.
    • Tablet myTab 10 – tutaj jest podobnie: 9,7 cala w rzeczywistości, a 10 w nazwie.
    10-1 kontra 9-7
    10,1 kontra 9,7 – które proporcje są lepsze? Które wybrać?

    Co można poradzić na tę kłopotliwą sytuację? Producenci powinni bardziej jednoznacznie nazywać swoje produkty. Są tutaj 3 możliwe opcje:

    1. Można dawać w nazwie oznaczenie matrycy, czyli zamiast okrągłe „10″, dawać 9,7 lub 10,1; przykład: Kiano Pro 9,7 Dual. Taki manewr byłby pożądany i zalecany.
    2. Można dodać do nazwy, że jest to matryca panoramiczna; przykład: Kiano Core 10,1 wide Dual 3G. Od razu widać, że producenci raczej nie zdecydują się na takie podejście. Dlaczego? Widzę 3 przyczyny. Po pierwsze, komplikuje to i wydłuża nazwę handlową. Po drugie, nie do końca wiadomo, jakie określenie nadać tabletom z panoramicznym ekranem („wide” od „szeroki, „panorama”, a może samo „pan”? nie bardzo). Po trzecie, panorama panoramą, ale jak określać proporcje 4:3?
      Jest tutaj jedno możliwe rozwiązanie, które ułatwiłoby nam życie: stosowanie w nazwach tabletów po prostu liczbowego określenia proporcji matrycy; przykład: Kiano Pro 9,7 4:3 Dual lub Kiano Core 10,1 16:10 Dual 3G. Jak widzisz, taki manewr wydłuża nazwę i nieco ją komplikuje. Czyli uzyskujemy precyzję informacyjną odnośnie wielkości i proporcji matrycy, ale nazwa handlowa – z marketingowego punktu widzenia – nie wygląda już tak dobrze. Zatem producenci raczej nie pójdą tą drogą.
    3. I w końcu można dawać w nazwie produktu rozdzielczość matrycy; przykład: Kiano Pro 9,7 1024×768 Dual. Czy wyobrażasz sobie takie nazwy tabletów? Ja też nie.

    A teraz zobacz, jak wyglądałaby nazwa tabletu, która byłaby bogata w informacje odnośnie matrycy, ale słaba marketingowo: Kiano Pro 9,7 4:3 1024×768 Dual. Zauważ, że mówimy cały czas o matrycy. A co z procesorem? A co z pamięcią operacyjną? A co z pamięcią Flash? Na szczęście Wi-Fi i Bluetooth jest już w większości urządzeń w standardzie.

    Wydaje się, że wyjście z tej sytuacji jest jedno: stosowanie przez producentów w nazwach tabletów precyzyjnego rozmiaru matrycy. Czyli zamiast schematu „Marka Linia Nazwa 10″, mielibyśmy ”Marka Linia Nazwa 9.7″ lub ”Marka Linia Nazwa 10.1″. Nie będzie to rozwiązanie idealne, ale i tak o niebo lepsze, niż stosowane często obecnie okrągłe „10″, które często nas myli. I kupujemy do tabletu 9,7-calowego pokrowiec do tabletu 10,1, bo w końcu to przecież… 10 cali.

  • Wielkości i rozdzielczości matryc stosowanych w tabletach

    Wielkości i rozdzielczości matryc stosowanych w tabletach

    Tablety internetowe mają różne wielkości matrycy. Tradycyjnie podaje się tę wielkość, jako przekątną ekranu w calach. Mamy także 2 rodzaje proporcji ekranu w tabletach: 4:3 (powiedzmy, że klasyczne) oraz 16:10 lub 16:9 (tzw. panoramiczne). Poniżej na zdjęciu pokazałem wygląd matrycy tabletu 9,7-calowego o proporcjach ekranu 4:3.

    tablet 9,7 cala
    tablet 9,7 cala

    Proporcje ekranu to stosunek długości boków do siebie. Zatem 4:3 oznacza, że na 4 jednostki długości dłuższego boku przypadają 3 jednostki krótszego boku. Analogicznie jest w przypadku matryc panoramicznych.

    Matryce tabletów mają różną rozdzielczość. Zawsze interesuje nas tzw. natywna rozdzielczość matrycy, czyli faktyczna (fizyczna) ilość pikseli, które się w niej znajdują. To, że tablet jest w stanie wyświetlać obraz full HD (czyli 1920 x 1080 px) na ekranie telewizora czy monitora (przez wyjście HDMI) nie ma nic wspólnego z rozdzielczością matrycy tabletu – warto to podkreślić, dla osób mniej wtajemniczonych w sprawy techniczne.

    Typowe rozdzielczości matryc w tabletach

    Typowe rozdzielczości matryc tabletów to:

    • 800 x 480 px przy proporcjach 16:10.
      Taka rozdzielczość stosowana jest często w tabletach 7-calowych, a sporadycznie w większych. Jest to zbyt mała rozdzielczość do wygodnej pracy. Większość serwisów internetowych została zaprojektowana pod rozdzielczość poziomą (czyli po dłuższym boku) minimum 1024 px – dlatego na takiej matrycy strony internetowe muszą być degradowane (jeśli chodzi o rozdzielczość) lub pojawia się poziomy pasek przewijania. Tak czy inaczej – nie jest to dobre rozwiązanie.
    • 800 x 600 px z proporcjami 4:3.
      Podobnie, jak wyżej. Nie kupuj tabletu z tak niską rozdzielczością.
    • 1024 x 600 px z panoramą.
      Ta rozdzielczość niezwykle często była i jest stosowana w netbookach. W tabletach zdarza się sporadycznie. Dla tabletu 7-calowego taka rozdzielczość jest w porządku.
    • 1024 x 768 px i proporcje 4:3.
      Chyba najczęściej na tę chwilę stosowana rozdzielczość matrycy. W tablecie o przekątnej 7 cali wygląda to świetnie. Natomiast w matrycach 9,7-calowych – różnie z tym bywa. Jeśli mamy do czynienia z matrycą typu IPS, wtedy taka rozdzielczość wygląda całkiem dobrze, choć znajdą się osoby, które będą oczekiwały większej szczegółowości obrazu. Natomiast przy zwykłej matrycy (nie IPS), taka rozdzielczość na tablecie 9,7-calowym nie wygląda optymalnie. Masz do dyspozycji 1024 x 768 = poniżej 800.000 pikseli.
    • 1280 x 800 px dla panoramy 16:10.
      Bardzo popularna rozdzielczość. Uważam, że będzie za chwilę dominowała na rynku (a później dominacja przejdzie na jeszcze wyższe rozdzielczości). Tutaj mamy 1280 x 800 = nieco ponad milion pikseli (dokładnie 1024000). Jak widać, różnica między 1024×768 a 1280×800 jest znacząca. Matryca ma przekątną 10,1 cala, choć taką rozdzielczość spotyka się także w tabletach 7-calowych.
      Oglądanie filmów na takiej matrycy to czysta przyjemność.
    • 1920 x 1080 px (16:9) lub 1920 x 1200 px (16:10) – czyli full HD, lub nawet nieco więcej.
      Takie matryce spopularyzują się w 2013 roku. Najpewniej będą montowane niemal wyłącznie w tabletach 10,1-calowych. Taka rozdzielczość gwarantuje świetną jakość obrazu.
    • 2048 x 1536 px, czyli tzw. wyświetlacz Retina, który zaczął swoją karierę od iPada 3 (proporcje 4:3).
      W tablecie 10-calowym taka rozdzielczość matrycy wręcz zachwyca. Warto zwrócić uwagę, że taka rozdzielczość wymaga zastosowania wydajnego procesora i układu graficznego. W 2013 roku pojawią się na rynku tablety z tą rozdzielczością (poza Apple). Będą to głównie jednostki 4-rdzeniowe.
    • 2560 x 1600 px (proporcje 16:10).
      Nexus 10 pokonał Retinę i osiągnął gęstość niemal 300 punktów na cal upakowania pikseli (dokładnie 299 ppi). Ciężko jednoznacznie ocenić, czy dalsze zwiększanie rozdzielczości ma sens. Zwolennicy wysokich rozdzielczości powiedzą, że w niektórych sytuacjach taka rozdzielczość pomaga (czcionki są wyrazistsze). Przeciwnicy powiedzą, że ludzki wzrok i tak niemal nie rozróżnia różnicy w obrazie przy tak dużych rozdzielczościach i już 1280 na 800 px jest optymalne. Przypomnieć należy, że im większa rozdzielczość, tym większe obciążenie dla jednostki obliczeniowej w tablecie.

    Bez względu na to, co możemy uważać na temat rozdzielczości matryc, to i tak będą one rosły. Bo w czym producenci mają się przeganiać? Mają do dyspozycji następujące wabiki na klienta:

    • coraz więcej rdzeni procesora,
    • coraz więcej pamięci operacyjnej (RAM),
    • coraz więcej pamięci Flash,
    • no i właśnie rozdzielczość matrycy.

    Pozostałe elementy albo już są dopracowane, albo niebawem staną się standardem i nie będzie się można nimi wyróżniać. Mam na myśli tutaj:

    • moduł GPS (niebawem będzie standardem),
    • wbudowany modem 3G (jak wyżej),
    • Bluetooth (już jest standardem),
    • matryca IPS (już standard),
    • powłoka Gorilla Glass (niebawem będzie standardem),
    • 2-letnia gwarancja door-to-door (najpewniej stanie się standardem),
    • port mini lub micro HDMI (już standard),
    • przynajmniej jeden port mini lub micro USB (standard),
    • slot na kartę micro SD (standard).

    Jak widać, rozdzielczość matrycy jest jednym z 4 podstawowych elementów, który można zwiększać i się nim chwalić marketingowo. Zatem bez wątpienia producenci będą szli w tym kierunku.

    Moim zdaniem, matryca 10,1 cala z rozdzielczością 1280 na 800 px dla zdecydowanej większości użytkowników jest i będzie optymalna.

  • Czy opłaca się kupić tablet?

    Czy opłaca się kupić tablet?

    Czy warto kupić tablet?

    Odpowiedź krótka i w jednym zdaniu brzmi: w mojej, i nie tylko, opinii – tak, opłaca się kupić tablet. Jednak decyzję o zakupie każdy musi podjąć indywidualnie. W niniejszym artykule przedstawię 10 najważniejszych – naszym zdaniem – punktów, dla których tablet warto mieć. Zatem do rzeczy.

    #1 Coraz przystępniejsze ceny

    Jeszcze nie tak dawno temu gadżet zwany tabletem był drogi. Za drogi na kieszeń wielu użytkowników elektroniki. Trzeba było wydać ponad 2000 złotych, aby zaopatrzyć się w to cacko. Jednak rynek się przeobraził w kierunku również tańszych urządzeń, kosztujących po kilkaset złotych. Na dzień dzisiejszy, do tysiąca złotych możemy kupić tablet o bardzo dobrych parametrach (nieustępujący najlepszym markom) i doskonałym ekranie pojemnościowym. Oczywiście zanim zdecydujemy się na zakup, trzeba trochę poczytać w internecie opinii na temat danego producenta.

    #2 Świetny ekran dotykowy – pojemnościowy

    Czasy, kiedy wyszły pierwsze tablety z ekranami rezystancyjnymi, bezpowrotnie minęły (na szczęście!). Dzisiaj króluje ekran pojemnościowy z multi-dotykiem. Zazwyczaj jest to dotyk 10-punktowy. Nowoczesne wyświetlacze w tabletach oferują doskonałe odwzorowanie kolorów, a także dobrą rozdzielczość, np. 1024 x 768 pikseli (lub więcej). Obecnie bardzo wiele urządzeń, jak chociażby tablet Kiano model Pro 10 Dual, Yarvik, Lenovo Think Pad, GoClever, czy Overmax oferują matryce w technologii IPS. Zapewnia ona, oprócz wspaniałych kolorów, także doskonałe kąty widzenia.

    #3 Przeglądanie Internetu

    W tym zakresie tablet okazuje się urządzeniem doskonałym. Jak to ktoś powiedział – tablet jest rewelacyjny do “konsumowania treści”. Dlatego też surfowanie po Sieci okaże się prawdziwą przyjemnością. Procesory, w które wyposażone są tablety (2-rdzeniowe, a nawet 4-rdzeniowe) zapewniają bardzo dobrą wydajność systemu. Z reguły bez zarzutu działa też połączenie z Internetem. Standard to łączność bezprzewodowa Wi-Fi, lub też poprzez dołączany modem 3G. Niektóre modele mają wbudowany modem 3G, co zapewnia jeszcze większą wygodę w korzystaniu z zasobów Internetu.

    #4 Oglądanie filmów

    Odtwarzanie filmów na tablecie jest bardzo komfortowe. Szczególnie wtedy, jeśli ktoś ma do dyspozycji tablet 10-calowy. Wielu użytkowników podaje nawet, iż częściej już teraz włącza filmy na tablecie, aniżeli na laptopie. Tablet wygodniej można przemieścić w każdy zakątek domu, a także poza. Zwolennicy kinematografii mogą umilić sobie długą podróż autem oglądając filmy na tablecie przytwierdzonym do zagłówka siedzenia.

    #5 Zabawa grami

    Miłośnicy gier będą mieli nie lada uciechę dysponując tabletem. Po pierwsze dlatego, iż zabawa grami z poziomu pojemnościowego ekranu dotykowego jest bardzo łatwa i przyjemna.
    Po drugie – zarówno w systemie operacyjnym iOS , jak i Androidzie – mamy do dyspozycji wirtualne markety, które oferują dziesiątki tysięcy gier. Zarówno płatnych, jak i bardzo wartościowych gier darmowych.

    #6 Odbieranie i wysyłanie poczty

    Obsługa poczty to czynność bardzo intuicyjna. W zasadzie niczym się ona nie różni od przeglądania maili na laptopie. Mniejszy ekran w tym nie przeszkadza. Edycja wiadomości i ich wysyłanie jest bardzo wygodne. Dla użytkowników tabletów z Androidem – dodatkowo dobra wiadomość – bo system operacyjny wspiera pocztę Google, czyli popularny “gmail”.

    #7 Sporo miejsca na dane

    Obecnie standardem jest już powierzchnia dyskowa pamięci wewnętrznej tabletu rzędu 8 GB.
    Dodatkowo w zasadzie każdy tablet oferuje slot na kartę micro SD. Przez co zwiększamy powierzchnię do zapisu danych od 2, 4, 6, 16, 32, do nawet 64 GB. W zależności jaką kartą dysponujemy i jaką maksymalną wielkość karty obsługuje nasz tablet.

    #8 Mobilność tabletu

    Mobilność tego urządzenia to niewątpliwie jedna z jego kluczowych zalet. Już nie musimy taszczyć laptopa, który często waży nawet 3-4 kg. Teraz możemy zabrać ze sobą tablet, którego waga to kilkaset gram. Osoby, które zdecydują się na zakup tabletu o przekątnej wyświetlacza 7 cali, będą mogły go włożyć nawet do kieszeni kurtki czy marynarki (no, w sumie ta kieszeń musi być spora).

    #9 Dobra bateria

    Tablety dysponują bardzo wydajnymi akumulatorami. Oczywiście nie wszystkie, i tutaj też trzeba uważnie przejrzeć specyfikację techniczną. Jednak najlepsze urządzenia pod tym względem mogą się pochwalić pojemnością baterii nawet 8000 mAh. W praktyce przekłada się to na przynajmniej 7-8 godzin intensywnej eksploatacji urządzenia bez konieczności podłączania ładowarki.

    #10 Szybki start systemu

    Wielu użytkowników wręcz zachwyca się tym, jak szybko działa system operacyjny w tabletach. Chodzi tutaj zarówno o otwieranie systemu, jak i o jego zamknięcie, a ściślej mówiąc – szczególnie o moment, kiedy kończymy pracę i zabawę. Dla przykładu, uruchomienie Androida trwa dwadzieścia kilka sekund. Natomiast jego zamykanie to kwestia zaledwie kilku sekund (mówimy o włączaniu z całkowitego wyłączenia, bo ze stanu uśpienia tablet wstaje w ułamku sekundy).

    Tych 10 punktów ma na celu ukazanie i zasygnalizowanie, co jest fajnego i wygodnego w tablecie. I dlaczego warto go mieć w swoim domowym arsenale.

  • Tablet w szkole

    Tablet w szkole

    Program pilotażowy “Cyfrowa szkoła”

    W tym to programie finansowanym przez Ministerstwo Edukacji Narodowej dotację na zakup sprzętu multimedialnego mają dostać cztery szkoły podstawowe z województwa wielkopolskiego. Łączna suma zakupionych urządzeń to prawie tysiąc sztuk. Napisałem, że “mają dostać”, bo się okazało, że to nie takie proste. Trzeba najpierw ogłosić przetarg, a później wybrać najbardziej korzystną ofertę. A nie każdy to potrafi…

    Naiwność, czy niewiedza dyrektorów?

    Dyrektor jednej z czterech szkół podstawowych z Wielkopolski zakwalifikowanych do programu “Cyfrowa szkoła” oskarżył firmę, która zwyciężyła w przetargu o… próbę oszustwa. Co się wydarzyło?
    Otóż owa firma, która niby przedstawiła najlepszą ofertę na zakup 140 tabletów żądała o 400zł więcej, aniżeli cena tego modelu tabletu w markecie, czy na Allegro. Dyrektor ze złością unieważnił przetarg.
    Tylko pytanie, kto tutaj był winien? Przecież nikt nie kazał człowiekowi decyzyjnemu zawierać nieopłacalnej transakcji. W każdej sprawie, szczególnie dotyczącej tak sporej inwestycji wymagana była by choć odrobina orientacji w realiach. Czyli mówiąc w skrócie – warto było zajrzeć do Internetu i sprawdzić średnią cenę podanego tabletu.

    Nawet informatyk nie taki mądry

    Ciekawostką jest to, że dyrektorzy szkół mają przeważnie do dyspozycji przynajmniej jednego informatyka na etacie, a ponadto cały sztab nauczycieli, którzy przecież nie przylecieli dwa dni temu z Marsa. Pomimo tego – jak podaje prasa – żaden “doradca” w osobie informatyka, czy nauczyciela, w żadnej z czterech szkół, nie był w stanie przygotować choćby podstawowej specyfikacji tabletu, który miał być zamawiany dla szkoły. A czasu jest coraz mniej, bo projekt trzeba zrealizować do końca roku 2012 zgodnie z wytycznymi Ministerstwa.

    Świetna inicjatywa i słabe zaangażowanie

    Trzeba przyznać, iż w Polsce coraz lepiej się dzieje, jeśli chodzi o tak zwaną informatyzację placówek edukacyjnych. W zasadzie każda szkoła ma pracownię komputerową, a teraz jeszcze znalazły się pieniądze na zakup tabletów dla szkół. Szkoda tylko, iż dobre intencje Resortu nie idą w parze z kompetencją urzędników placówek edukacyjnych, którzy są odpowiedzialni za realizację projektów.
    Projekt “Cyfrowa szkoła” i jemu podobne, które podobno są w planach na lata kolejne, wydają się być doskonałym sposobem na rozładowanie koszmarnie ciężkich tornistrów dzieci w wieku 8-10 lat. Nie mówiąc już o tym, że korzystając z najnowszych technologii już od wczesnych lat, nasze społeczeństwo zbliża się standardami do Europy Zachodniej, czy USA. A to już nie byle co.

  • Tablet kontra laptop

    Tablet kontra laptop

    Inwazja tabletów?

    Dużo mówi się ostatnio o niesłychanej wręcz inwazji tabletów na rynek elektroniczny. I tak faktycznie jest. Tablet ze swoim dotykowym wyświetlaczem już stał się symbolem mobilności i wygody. Niektórzy fachowcy z branży przewidują nawet, że już wkrótce (może na przestrzeni dwóch najbliższych lat) tablet może znacznie przewyższyć w sprzedaży laptopa. Co za tym przemawia?

    Zalety laptopa i wady tabletu

    Spróbujmy zrobić takie krótkie porównanie, które pozwoli nam ujrzeć zasadnicze różnice pomiędzy tabletem a laptopem.

    • Wygodniejsza edycja dokumentów na laptopie – laptop dzięki swojej tradycyjnej klawiaturze ma tutaj przewagę nad tabletem, no chyba, że dokupimy do tabletu klawiaturę dołączaną; wówczas nieco poprawimy wygodę użytkowania, jednak nadal nie będzie to to samo, co w laptopie
    • Możliwość rozbudowy laptopa – laptop jesteśmy w stanie rozbudować w razie potrzeby; na przykład zwiększyć pamięć RAM, czy też nawet wymienić dysk twardy; czego niestety nie zrobimy w tablecie

    Zalety tabletu i wady laptopa

    Teraz odwróćmy sytuację i spójrzmy na przewagi tabletu w stosunku do notebooka.

    • niska cena tabletu – dobrej jakości tablet możemy obecnie kupić za około 1000 złotych; natomiast laptop będzie nas kosztował przynajmniej 50% więcej; oczywiście wszystko zależy od tego, jakiej klasy chcemy kupić dane urządzenie, bo gdy wybierzemy przyzwoity laptop za 2000 zł i tablet z górnej półki za 2700zł, to niższa cena będzie po stronie laptopa
    • wydajniejsza bateria w tablecie – najlepsze baterie (pojemność 8000 mAh i więcej) wytrzymują przy pełnym obciążeniu tabletu nawet do 10 godzin; w przypadku laptopa jest to najwyżej połowę tego czasu (choć bywają oczywiście wyjątki)
    • krótsze uruchamianie systemu w tablecie – system operacyjny tabletów “wstaje” ciągu 20-30 sekund, przynajmniej jeśli chodzi o Androida; ile startuje Windows obecny na znakomitej większość laptopów, chyba nie trzeba nikomu przypominać – przy dużej ilości programów zainstalowanych może to trwać nawet kilka minut. Dodatkowo, tablet budzi się z uśpienia w ułamku sekundy. Notebook już dłużej. Poza tym, tablet możesz bezkarnie usypiać przez wiele dni. A gdy laptopa pousypiasz przez tydzień czy dwa, to zacznie tak „mulić”, że restart systemu będzie niezbędny

    Nie są to oczywiście wszystkie wady i zalety obydwu urządzeń. Wyszczególniliśmy te, które według nas są ważne. Teoretycznie laptop nadal “trzyma się dzielnie” na komputerowym rynku. Niemniej jednak faktem jest, że coraz więcej użytkowników wybiera tablet, i ten trend powinien się już chyba tylko pogłębiać.